Relikwie św. Joanny Beretty Molla już wkrótce w Krajnie

Relikwie św. Joanny Beretty Molla już wkrótce w Krajnie

W niedzielę 27 października i 10 listopada w naszej parafii (na wszystkich Mszach świętych) będziemy gościli Panią Profesor Krystynę Zając założycielkę fundacji “SOS Rodzinie”, która w sposób szczególny szerzy kult św. Joanny Beretty Molla – włoskiej lekarki, która poświeciła swoje życie, za życie swojego dziecka. Warto zapoznać się z tą wyjątkową świętą. 

 

 

https://www.youtube.com/watch?v=PiO32SZbaqc

 

Czego nas uczy św. Joanna Beretta Molla?

Na zdjęciach widać piękną, uśmiechniętą kobietę. Była świetnym lekarzem i cudowną matką. Znała się na modzie i kochała góry. Żona, mama, siostra, przyjaciółka. Święta Joanna Beretta Molla. Wspominamy ją 28 kwietnia

  • To święta, która może zostać przyjaciółką każdego z nas. Przecież przyjaźń nie ma granic ani nie da się jej włożyć w sztywne czasowe ramy. Święta Joanna Beretta Molla uczy i pokazuje, że świętość jest na wyciągnięcie ręki, że świętym może zostać każdy. Wystarczy ją lepiej poznać. Jakie kierunkowskazy zostawiła dla nas? Czego możemy się od niej nauczyć?

 

Czuła żona i kochająca mama

Wystarczy przeczytać listy, które wraz z Piotrem (jej przyszłym mężem) pisali do siebie już w czasie narzeczeństwa. Wypływa z nich ogrom miłości, ciepła i czułości. Od Świętej Joanny możemy uczyć się tego, jak być dobrą żoną, a później matką. W relacjach z mężem pokazuje jak ważna jest czułość i oddanie drugiej osobie. W jednym z listów napisała „Pietro, chcę być dla Ciebie silną kobietą z Ewangelii”. Wiedziała jak ważna jest dla małżonków wspólna modlitwa i uczestniczenie we Mszy Świętej. Kochała całą sobą, bezwarunkowo. Poznając lepiej Świętą Joannę można ujrzeć, że małżeństwo oparte na Bogu idzie wytrwale ku świętości. Jedno trzyma pod ramię drugiego krocząc wspólną drogą. Jest ona świetnym przykładem jak łączyć delikatność z siłą i konsekwencją w działaniu. Miała czwórkę dzieci. W prawie każdej ciąży jej mąż spędzał długi czas pracując poza domem. Miała takie same problemy jak tysiące współczesnych mam: nieprzespane noce, ząbkujące czy chore dzieci, niedogodności ciążowe… Nie użalała się nad sobą. Swoim życiem pokazała jak macierzyństwo hartuje ducha, wzmacnia charakter i mnoży ogromne pokłady rodzicielskiej miłości. Powierzała wszystko Bogu i w modlitwie znajdowała siłę.

 

Piękna kobieta z charakterem

Święta Joanna śledziła najnowsze modowe trendy. Była kobietą elegancką i dbała o swój ubiór. Kiedy była w ostatniej ciąży poprosiła męża, który wyjechał do Paryża w sprawach służbowych: „Przywieź mi magazyny mody. Jak urodzę Gianninę, chcę dobrze wyglądać”. Lubiła muzykę, malowała obrazy. Kochała góry. Przy całej swojej kobiecej delikatności – miała silny charakter. Potrafiła wspinać się z czekanem w dłoni, kilkakrotnie zdobyła Mont Blanc. Była świetnym lekarzem. W każdym człowieku widziała nie tylko pacjenta, ale i samego Chrystusa. Potrafiła wiele poświęcić, by pomóc drugiemu.

 

Siła i odwaga

Wiedziała jak wielkim darem jest życie. W ostatniej ciąży, pod koniec drugiego miesiąca w jej macicy rozwinął się włókniak. Wskazania medyczne były konkretne – przerwanie ciąży. Jednak Joanna zdecydowała się urodzić. Zdawała sobie sprawę z grożącego niebezpieczeństwa. Była mamą trójki małych dzieci. Stanowczo domagała się ratowania życia dziecka kosztem swojego. Tydzień po urodzeniu pięknej, zdrowej córki – zmarła. Mąż po jej śmierci powiedział: “Aby zrozumieć jej decyzję, trzeba pamiętać o jej głębokim przeświadczeniu – jako matki i jako lekarza – że dziecko, które w sobie nosiła, było istotą, która miała takie same prawa, jak pozostałe dzieci, chociaż od jego poczęcia upłynęły zaledwie dwa miesiące”. Zmarła 28 kwietnia 1962 roku mając zaledwie 39 lat. Została beatyfikowana przez Jana Pawła II w 1994 roku, a następnie kanonizowana w 2004 roku. 

Święta Joanna Beretta Molla wspiera, z nieba, matki, które w ciąży przeżywają różne trudności. Daje siłę zmęczonym matkom i rozjaśnia trudności macierzyństwa. Pokazuje jak dbać o męża, o dom i rodzinę oraz jak w trudnych chwilach nie tracić pogody ducha. Warto się z nią zaprzyjaźnić i prosić o wsparcie, radę czy pomoc. Warto brać z niej przykład jak być piękną, silną kobietą z ogromom miłości do drugiego człowieka.

 

Modlitwa za wstawiennictwem św. Joanny

Boże, Ty powiedziałeś, że nie ma większej miłości nad tę, kiedy ktoś daje życie za osobę ukochaną. Dziękujemy Ci, że dałeś nam w osobie Świętej Joanny płomienny przykład prawdziwej miłości i szacunku do życia. Dopomóż nam, abyśmy zrozumieli Jej przykład życia, rozpowszechniali go i sami nim żyli. Odnów we wszystkich kobietach, żyjących na całym świecie, zrozumienie sensu ich misji i szacunku dla każdego życia, które jest darem Boga, a na którego straży winny stać nawet za cenę własnego życia. Daj nam łaskę, której oczekujemy za wstawiennictwem Świętej Joanny, która idąc za przykładem Jezusa, ofiarnie złożyła swoje życie za życie innych.
Przez Chrystusa Pana naszego. Amen.

za:https://stacja7.pl/swieci/czego-nas-uczy-sw-joanna-beretta-molla/

 

Powiedziała życiu „tak”…

 Z Krystyną Zając, założycielką fundacji „SOS Rodzinie”, osobą zaangażowaną w szerzenie kultu św. Joanny w Polsce, przyjaciółką rodziny Molla, rozmawia Tomasz Strużanowski
 

Tomasz Strużanowski: – Skąd wziął się pomysł sprowadzenia do Polski relikwii św. Joanny?

Krystyna Zając: – Przed kilkoma laty w polskim parlamencie, zdominowanym przez lewicę, odezwały się głosy, że trzeba zmienić ustawę stojącą na straży życia. Pomyślałam św. Joanna jest chyba najbardziej predestynowaną postacią, by temu zapobiec. 25 marca 2004 r. jej relikwie trafiły do pierwszej polskiej parafii – w Łabowej k. Nowego Sącza. Toruński kościół św. Antoniego jest 23. świątynią na tej liście – a wszystko to dokonało się w ciągu zaledwie półtora roku!

– Jakie owoce przynosi obecność relikwii św. Joanny?

– Dlaczego na świecie dzieje się tak źle? Bo brakuje milionów dzieci zamordowanych przed narodzeniem, które teraz mogłyby wnosić coś twórczego w życie społeczne. Przy życiu pozostali poranieni, naznaczeni poczuciem winy zabójcy. Trzeba zatem nieustannie mówić o świętości życia i to nie gołosłownie, lecz opierając się na przykładach. Św. Joanna nadaje się do tego wręcz idealnie; z jednej strony – idąc pod prąd kultury śmierci – zdobyła się na heroizm w obronie nienarodzonego dziecka, z drugiej – wiodła zupełnie zwyczajne życie, bliskie doświadczeniu przeciętnego człowieka. Wypełniała codzienne obowiązki żony i matki, ale jednocześnie uwielbiała też rozrywki, podróże, eleganckie stroje, wędrówki górskie, rozwijała się zawodowo. Była nowoczesną kobietą. Nawet dzisiejsze feministki, tak bardzo poranione i skłonne do atakowania Kościoła, w jej przypadku nie znajdują punktu zaczepienia do krytyki… Św. Joanna ma w sobie wszystkie możliwe atuty, dzięki którym zdolna jest poruszyć każde serce. Znam wiele konkretnych przykładów przemiany życia pod wpływem jej świadectwa.

– Gdzie najbardziej rozwija się kult św. Joanny?

– Jest ona postacią znaną na całym świecie, jednak w szczególny sposób jej kult rozwija się w Brazylii, gdzie przez wiele lat jako misjonarz pracował brat św. Joanny, oraz w Polsce, gdzie mamy do czynienia z prawdziwą eksplozją.

– Jak potoczyły się losy rodziny Molla po śmierci Joanny?

– Piotr musiał wrócić do pracy, dziećmi zajęła się jego matka. Nowo narodzona Gianna pierwsze miesiące życia spędziła pod opieką siostry Piotra, która sama miała małe dziecko i mogła nawet karmić Giannę piersią. Starsze dzieci zaczęły chodzić do szkoły – życie potoczyło się normalnie…

– Czy Piotr zaaprobował decyzję żony, nie buntował się?

– To nie takie proste: być zakochanym do szaleństwa i wiedzieć, że traci się to szczęście. Rozpaczał. Mówił o absurdalności tej śmierci. Dziś, po latach, dodaje: „Jestem jedynym mężem w historii Kościoła, który doczekał się wyniesienia żony na ołtarze”…
Pytano go, czy nie przyszło mu do głowy, by się powtórnie ożenić. „Nigdy – odpowiadał. – Ona tak zaistniała w moim życiu, że żadna inna kobieta nie mogła już się w nim zmieścić”.

– Jak Pani poznała rodzinę Molla?

– Z wykształcenia jestem psychologiem klinicznym, specjalizuję się w zaburzeniach psychosomatycznych, czyli interesuje mnie wpływ, jaki mają na psychikę choroby poszczególnych narządów ciała.
Wszystko zaczęło się w moim rodzinnym mieście, Nowym Sączu. Przerażona rzezią nienarodzonych dzieci, jaka dokonywała się w tamtejszych szpitalach, postanowiłam organizować dla lekarzy sesje o świętości życia. Szukając tematów, zastanawiając się, jak trafić do przekonania ludziom z tego bardzo specyficznego środowiska, przypomniałam sobie o tym, co wiele lat wcześniej usłyszałam z ust kard. Karola Wojtyły: „Jest taka Włoszka, lekarka, która oddała za swoje dziecko życie i powinna zostać ogłoszona świętą”.
Zastanawiając się, jakiego prelegenta zaprosić (tu warto wspomnieć, że wielokrotnie służył nam swoją wiedzą i świadectwem śp. prof. Włodzimierz Fijałkowski), przypomniałam sobie te słowa. Kolega, który pracował w Radiu Watykańskim, pomógł mi ustalić adres rodziny Molla i w 1995 r. napisałam do Piotra, zapraszając go na sesję. Wkrótce otrzymałam odpowiedź, że Piotr przyjedzie do Polski. Niestety, plany te pokrzyżowała choroba.
Wkrótce jednak pomysł powrócił. Zaprosiłam Piotra Mollę na organizowany przez naszą fundację kongres rodzin wielodzietnych. Odpisał, że nie może przybyć z uwagi na stan zdrowia, ale w zamian przyjedzie Gianna Emanuela, czyli ta córka, dla której św. Joanna oddała życie. Byłam trochę zawiedziona, bo zależało mi na świadectwie o żywej Joannie, lecz na miejscu okazało się, że to był strzał w dziesiątkę. Gianna Emanuela stanęła przed rodzinami wielodzietnymi jako naoczny dowód, że życia można, warto i trzeba bronić. Tak rozpoczęła się nasza przyjaźń, a w ślad za nią pochód św. Joanny przez Polskę.

– Dziękuję za rozmowę.

Św. Joanna Beretta Molla (1922-62)

to włoska matka, która oczekując narodzin czwartego dziecka dowiedziała się, że cierpi na nowotwór. Jego operacyjne usunięcie było możliwe jedynie pod warunkiem zabicia poczętego dziecka. Joanna nie zgodziła się na tę operację. Zwracając się do męża, postawiła sprawę jasno: „Piotrze, proszę cię… Jeżeli trzeba będzie wybierać między mną a dzieckiem – żadnych wahań. Żądam, abyście wybrali dziecko”. Jako lekarka doskonale zdawała sobie sprawę, że wybór ten oznacza koniec szczęśliwego małżeństwa i osierocenie trojga urodzonych wcześniej dzieci, z których najstarsze miało pięć i pół roku. W oczach tego świata mogła się czuć po stokroć usprawiedliwiona. Ona jednak przyłożyła do tej sytuacji miarę ewangeliczną…
Urodzone przez nią dziecko, którym sama cieszyła się zaledwie tydzień, żyje do dzisiaj. 44-letnia Joanna Emanuela poszła w ślady swojej świętej Matki: jest lekarką i z ogromnym oddaniem służy chorym. W jednym ze świadectw, zwracając się wprost do Joanny, powiedziała: „Moje życie próbuje być naturalnym przedłużeniem Twojego życia, Twojej radości życia, Twojego entuzjazmu, i odnajduje pełne znaczenie w zaangażowaniu się i oddaniu tym, którzy żyją w cierpieniu. Jak widać, Chrystus nie kłamie: ziarno obumarło i wydało nowe życie”.

za: https://www.niedziela.pl/artykul/45973/nd/Powiedziala-zyciu-%E2%80%9Etak%E2%80%9D